mapa witryny  

Zainteresowanych zapraszamy do zapoznania się z większą liczbą relacji
ze szkół UWC oraz szkół prywatnych.

Relacje

Karolina Klimczak
Natalia Wróblewska

Karolina Klimczak (Red Cross Nordic UWC '10–'12)

Kiedy na nieustannie odwiedzanej przeze mnie stronie Towarzystwa pojawiła się w końcu lista osób, które dostały się do II etapu kwalifikacji moje życie zaczęło się obracać wokół Szkół Zjednoczonego Świata. Przyznaję, że byłam przerażona: bałam się tego jak odbierze mnie komisja, z jakimi zadaniami będę musiała się zmierzyć...

Można powiedzieć, że II etap rozpoczął się już „w drzwiach” kiedy zaczęłam poznawać innych kandydatów. Szybko okazało się, że to nie rywale, a po prostu paczka bardzo fajnych ludzi. Pierwsze zadanie jakie otrzymaliśmy to krótki esej do napisania. I tu uwaga: proszę nic a nic się nie przejmować gramatyką oraz słownictwem, najważniejsza jest spontaniczność i szczerość Twojej wypowiedzi. Przez kolejne kilka godzin pracowaliśmy (a raczej bawiliśmy się) w grupach nad różnymi projektami. Debatowaliśmy, używaliśmy swojej wyobraźni kreując „coś z niczego”, a przy okazji mieliśmy szansę pokazać jakie mamy talenty i jak odnajdujemy się w grupie. W między czasie w sąsiednich pokojach odbywały się rozmowy z członkami komisji, którzy co jakiś czas porywali nas na przesłuchanie. Kolejna rada: będziesz się stresował/stresowała drogi kolego/koleżanko, ale zaufaj mi, chodzi o to, żeby zainteresować komisję swoją osobowością, więc po prostu bądź sobą, zostaw stres za drzwiami „przesłuchań” i pokaż na co Cię stać!

III etap był bardzo formalny. Rozmowy odbywały się już nie tylko z członkami Towarzystwa, ale również z kilkoma dyrektorami prywatnych szkoły brytyjskich, które co roku oferują stypendia dla naszych kandydatów. Stres był ogromny, tym bardziej, że czekałam na swoją kolej cały dzień. Wielu z Was będzie w takiej sytuacji, więc ogromnie zachęcam do skorzystania z tego czasu na poznawanie ludzi, wypytywanie o szkoły i doświadczenia absolwentów.

Moja rada: bądź sobą, staraj się z całych sił, najbardziej jak tylko potrafisz ale pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Powodzenia, trzymam za wszystkich kciuki i czekam na wiadomość od świeżych członków Towarzystwa.

Gorące pozdrowienia z chłodnej Norwegii.

Natalia Wróblewska (Leweston School '08–'10)

Proces ubiegania się o stypendium Towarzystwa Szkół Zjednoczonego Świata (TSZŚ) może być jednym z najprzyjemniejszych, użytecznych i ekscytujących wydarzeń, jakie Cię kiedykolwiek spotkają. Może, ponieważ tylko od Ciebie zależy, w jaki sposób je wykorzystasz. Należy również przez cały czas pamiętać o tym, że stypendium dostaje co roku zaledwie kilkanaście osób i porażka może dopaść każdego kandydata, na każdym etapie. Z tego powodu do kwalifikacji trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem i potraktować ją głównie jako niepowtarzalne doświadczenie. Podczas drugiego etapu wszyscy się denerwują, choćby bardzo starali się to ukryć swoim zachowaniem. Przed przyjazdem do Warszawy warto jest zapoznać się (najlepiej za pomocą Forum) z pozostałymi kandydatami. Stwarza to miłą atmosferę podczas kwalifikacji i oszczędza niezręczności podczas pierwszego spotkania; od razu łatwiej jest znaleźć wspólny temat do rozmowy. Ponieważ aplikujący o stypendia TSZŚ zazwyczaj mają podobny sposób patrzenia na świat (chociaż nie zawsze się ze sobą zgadzają!), wiele z tych znajomości utrzymuje się przez lata.

Drugi etap rozpoczyna się krótkim powitaniem ze strony członków Komisji Kwalifikacyjnej, którzy opowiadają również nieco o szkołach UWC oraz szkołach prywatnych. Większość tych wiadomości już pewnie znasz, ale to krótkie wprowadzenie pomaga wczuć się w atmosferę UWC. Następnie wszyscy kandydaci proszeni są o zajęcie miejsc i przedstawione są im dwa lub trzy tematy, z których na jeden wybrany należy napisać esej po angielsku. Tą częścią kwalifikacji nie należy się za bardzo stresować! Nie dość, że dozwolone jest korzystanie ze słowników to na sali znajduje się również osoba (zazwyczaj absolwent TSZŚ), która każdemu natychmiast tłumaczy dowolny wyraz, zagadnienie, przysłowie i wszystko inne, o co się ją zapyta. Esej jest dla Komisji głównie możliwością upewnienia się, czy kandydaci są w stanie posługiwać się językiem angielskim na piśmie, co jest niezbędną umiejętnością uczniów szkół zagranicznych. Warto jednak pamiętać też, co się napisało, ponieważ Komisja czasem nawiązuje do co ciekawszych z zawartych w wypracowaniu idei podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie należy też na siłę starać się wymyślić czegoś sztucznie „oryginalnego” i „inteligentnego”, chociaż oczywiście ciekawe prace czyta się Komisji przyjemniej oraz szybciej zapadają one w pamięć. Ja radziłabym każdemu pisanie ze spokojem ducha i od serca — dzięki temu eseje są autentyczne, na co Komisja zwraca uwagę.

Po zakończeniu półgodzinnej radosnej twórczości rozpoczyna się główna część drugiego etapu. Podczas wspólnych gier i zabaw na rozmowę wzywani są kolejno kandydaci, którzy po ok. 20 minutach zazwyczaj dołączają do reszty grupy. Warto pozostać z innymi do samego końca dnia, ponieważ nie tylko sprzyja to zawarciu nowych znajomości, ale jest także kolejną okazją do poznania lepiej kandydatów przez członków Komisji. Również tutaj nie ma powodów do obaw! Jedynie osoby wyróżniające się nad wyraz negatywnie mogą nieco obniżyć swoje szanse, a z całą pewnością nie jest to etap decydujący. Warto zaznaczyć, że osób na siłę starających się zwrócić na siebie uwagę z reguły już się nie spotyka na trzecim etapie. Zabawy mają za zadanie pomóc kandydatom zapoznać się ze sobą nawzajem, a także nieco odstresować przed rozmową. A śmiechu przy nich nie brakuje — chociaż i to oczywiście zależy od uczestników, ich pomysłowości i dobrego humoru! Nie ma potrzeby przygotowywać się do tych zabaw, a nawet przyjemniej jest mieć niespodziankę już na miejscu — Komisja często zaskakuje oryginalnymi pomysłami, a świeży umysł zawsze szybciej znajduje nowe rozwiązania problemów.

Po zapoznaniu się z imionami, zainteresowaniami i innymi „cechami” obecnych, wszyscy podzieleni zostają na grupy, które za zadanie mają przeprowadzić krótką dyskusję na podany temat. Nie da się ukryć, że warto jest zabrać głos — jak w każdej debacie dobrze jest zaprezentować własne pomysły i opinie. Ale osoby nieśmiałe nie powinny się martwić na zapas. Nie dość, że wszyscy uczestnicy zazwyczaj są bardzo mili i chętnie współpracują z pozostałymi, zachęcając ich do uczestniczenia w dyskusji, w grupie znajduje się także absolwent TSZŚ, który pomaga w jej prowadzeniu. W historii Towarzystwa było już wielu stypendystów o naturze introwertycznej, którzy wolą pracować indywidualnie i nie jest to czynnik dyskryminujący.

Rozmowa kwalifikacyjna jest punktem kluczowym kwalifikacji, pierwszym spotkaniem kandydata z Komisją. Rozmowę prowadzi około 6 osób na zmianę zadających pytania, zarówno po angielsku jak i po polsku. Mogą one dotyczyć najróżniejszych dziedzin życia — Parady Równości, ciekawej książki, filozofii Dalekiego Wschodu, badań nad pamięcią krótkotrwałą, czy nawet kształtu studzienek kanalizacyjnych (Dlaczego są okrągłe?). Większość z nich związana jest z zainteresowaniami kandydata, choć często zdają się być nieco... przypadkowe. Zawsze jednak zmuszają do myślenia i wyrażania własnych opinii. Nawet jeśli nie zna się odpowiedzi, należy na głos próbować znaleźć rozwiązanie — choćby wydawało się najbardziej bezsensowne. Warto jest wykorzystać każde z pytań, by zaprezentować Komisji swój sposób myślenia, a co za tym idzie, siebie samego. Rozmowa jest zazwyczaj doświadczeniem bardzo przyjemnym i stwarza możliwość luźnej pogawędki na najbardziej nietuzinkowe tematy. W ramach wcześniejszych przygotowań polecam dokładne zapoznanie się ze swoim listem motywacyjnym oraz rozmów (tudzież monologów) w języku angielskim na różne tematy. Pomaga to nabrać płynność w spontanicznym tworzeniu dłuższych wypowiedzi i prezentowaniu własnego zdania.

Po rozmowie nie należy wysnuwać żadnych wniosków z jej przebiegu ani zamartwiać się nad popełnionymi błędami, które zresztą napotykają wszystkich bez wyjątku (czego by nie mówili), a jedynie spokojnie czekać na oficjalne wyniki. W tym momencie już nic nie da się zrobić — no, może z wyjątkiem planowania nadchodzących wakacji. Na Forum znajduje się bardzo dużo informacji dotyczących letnich obozów odbywających się za granicą, na które można uzyskać stypendium. Instytuty językowe i ambasady często dofinansowują wyjazdy na kursy językowe, a szkoły prywatne chętnie biorą do siebie Polaków na letnie obozy. Skarbnicą wiedzy są oczywiście przeglądarki internetowe. Taki wyjazd świetnie sprawdza się jako nagroda pocieszenia, jeśli kwalifikacja o stypendium TSZŚ zakończy się niepowodzeniem.

Trzeci etap jest dużo bardziej oficjalny niż drugi. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jest już krok od wymarzonego wyjazdu; a jednak nie ma wystarczającej liczby miejsc dla wszystkich. Trzeba pamiętać, że każdy uczestnik trzeciego etapu jest równie wartościowy (i wyjątkowy!) oraz zasługuje na stypendium - inaczej nie zaszedłby tak daleko. Ponieważ Komisja stara się dobierać szkoły do osób, a nie na odwrót, często czynnikiem decydującym nie jest sama prezentacja kandydata, a jedynie dostępność szkół w danym roku.

Spotkanie rozpoczęte zostaje krótką prezentacją dotyczącą szkół oferujących stypendia oraz wyjaśnieniem jakichkolwiek wątpliwości. Następnie kandydaci zostają kolejno proszeni na rozmowę, podczas gry rodzice (których obecność jest tym razem obowiązkowa) indywidualnie przedstawiają członkowi Komisji swoją sytuację finansową. Jest to bardzo ważna kwestia, którą należy wcześniej dokładnie przeanalizować. Stypendia wynoszą 50%-100% tak więc Komisja przyznając stypendium np. w wysokości 75% chce wiedzieć czy rodzina kandydata jest w stanie pokryć pozostałe koszty nauki.

W Komisji, oprócz członków TSZŚ, znajdują się również reprezentanci z jednej lub dwóch szkół brytyjskich. Z tego powodu rozmowa odbywa się wyłącznie po angielsku i ma bardziej formalny charakter. Pytania mogą być nieco bardziej problematyczne i głębokie, a niekiedy dotyczyć planów związanych z przyszłością. Na podstawie własnych doświadczeń wydaje mi się, że na trzecim etapie wymagane jest bardziej dojrzałe podejście do życia. Stypendia TSZŚ mają naprawdę dużą wartość pieniężną i powinny je otrzymać osoby, które będą wiedziały, jak dobrze z nich skorzystać.

Na tym dla kandydatów kończy się proces kwalifikacji stypendialnej. Po rozmowie można zostać, aby posłuchać opowieści obecnych stypendystów, którzy przez cały okres trwania trzeciego etapu chętnie odpowiadają na pytania i przybliżają nieco życie w szkołach za granicą albo porozmawiać z pozostałymi osobami, z których części być może już nigdy się nie spotka.

Po powrocie do domu nie pozostaje nic innego, jak spokojne oczekiwać na wyniki, kontynuować naukę języka japońskiego i szykować się do kolejnej ogólnopolskiej zbiórki żywności — bo tak naprawdę to jest właśnie najważniejsze. Czy w Polsce, czy w Azji, czy gdziekolwiek na świecie zawsze można pomagać innym, osiągać sukcesy i cieszyć się życiem. Owszem — wyjazd na stypendium otwiera przed nami wiele drzwi i możliwości, ale warto pamiętać, że zazwyczaj nie doceniamy i nie umiemy wykorzystać tego, co jest najbliżej nas.

[Natalia po ukończeniu Leweston School kontynuuje naukę na University of Cambridge, gdzie studiuje medycynę.]


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672