mapa witryny  

Chigwell School — Relacje

Wojciech Bażant 2008–2010
Marcin Wajs 2012–2014
Anna Chełchowska 2014–2016
Zuzanna Borawska 2015–2017
Julia Kotowska 2015–2017
Tomasz Cienkowski 2016–2018
Aleksandra Łopuszko 2016–2018

Aleksandra Łopuszko 2016–2018

Jako zagorzała fanka Harrego Pottera w dzieciństwie marzyłam o wyjeździe do Hogwartu. Po kilku miesiącach wytrwałej pracy nad aplikacją, a także rozmowami kwalifikacyjnymi, na koniec marca 2016 roku dostałam jedną z najlepszych wiadomości, jaka może się trafić nie tylko fanowi Harrego Pottera, ale po prostu zwykłej licealistce.

Chigwell School jest podobne do Hogwartu w wielu aspektach — nawet tych najbardziej wymyślnych detalach! Stare anglikańskie budynki, biblioteka — w której uczył się sam Harsnetts, założyciel szkoły — szkolne mundurki, prefekci, całoroczna walka o puchar domów i co najważniejsze – brytyjskie tradycje.

Po pierwsze — największe wrażenie zrobiło na mnie jak miło zostaliśmy przyjęci przez uczniów z naszego rocznika, starszych znajomych w internacie oraz naszych nauczycieli. Z każdym z nich można porozmawiać na interesujące tematy, jak i zwrócić się o pomoc w każdej sytuacji.

Szkoła obejmuje bardzo duży teren, na którym znajdują się nowoczesne budynki. W każdym z nich mieszczą się osobne departamenty przedmiotów szkolnych. Mój ulubiony, Departament Nauk Ścisłych (ang. „Science Department”), jest wyposażony w wiele udogodnień umożliwiających przeprowadzanie skomplikowanych eksperymentów biologicznych i chemicznych. Znajdziemy tam też wiele inspiracji naukowych, które razem z dodatkowymi zajęciami organizowanymi przez szkołę, jak np. Klub Biomedyczny (ang. „Biomedical Society”), pozwolą nam rozwijać swoje zainteresowania w przedmiotach ścisłych.

Ponadto w tym roku zostało otwarte nowe tzw. „Sixth Form Centre”, w którym oprócz zajęć lekcyjnych, jak np. moje lekcje z psychologii, uczniowie mogą korzystać ze szkolnej kawiarni i pokoju do nauki.

W szkole można uczyć się najróżniejszych przedmiotów — od sztuki i muzyki, przez ekonomię i politykę, aż po te zwyczajne – języki obce czy przedmioty ścisłe. Każdy znajdzie tu coś dla siebie!

Szkoła oferuje bardzo dużo zajęć pozalekcyjnych, konkursów i wycieczek. W tym roku zaangażowałam się w szkolny teatr, który oferuje możliwość wzięcia udziału w profesjonalnie przygotowanym przedstawieniu.

Ponadto po lekcjach uczniowie mogą uczęszczać do szkoły muzycznej lub do klubów sportowych (między innymi: hokej, piłka nożna, netball, koszykówka). To jedynie niektóre spośród licznych kółek, które wraz z akademickimi konkursami oraz starciami między domami dziennymi, urozmaicają codzienne życie w szkole.

Należy również wspomnieć o indywidualnym podejściu naszych nauczycieli, którzy zawsze chętnie służą pomocą. Ponadto każdy uczeń szkoły ma swojego wychowawcę (ang. „tutor”), który przez dwa lata będzie odpowiedzialny za kontrolowanie postępu w aspektach akademickich, a także aplikacji na studia.

Dodatkowo Chigwell School wyróżnia się spośród innych szkół wyjątkowym zakwaterowaniem. W każdym internacie mieszka 7 zagranicznych uczniów — są 2 domy dziewcząt i 2 domy chłopców. Każdy dom podzielony jest na dwie części — w jednej z nich mieszka małżeństwo nauczycieli ze swoją rodziną, którzy sprawują opieką nad uczniami mieszkającymi w pozostałej części domu. Taka sytuacja razem ze wspólnie spędzanym wolnym czasem i wyjazdami, a także kolacjami czy ozdabianiem choinki powoduje, że czujemy się tutaj jak duża rodzina.

Ponadto mówiąc o szkole, nie można pominąć faktu, że znajduje się w stolicy Wielkiej Brytanii! Jej lokalizacja pozwala na zwiedzanie Londynu w wolne dni, wysłuchanie interesujących wykładów na najlepszych brytyjskich uniwersytetach czy pójście do teatru lub na znaną wystawę sztuki.

Podsumowując: Chigwell oferuje przede wszystkim edukację na bardzo wysokim poziomie, możliwość rozwoju zainteresowań, a także robienia codziennie czegoś nowego; nawiązanie wielu znajomości na całe życie, poznawanie brytyjskiej kultury oraz zwiedzanie Anglii. Jednym słowem — niezapomnianą przygodę życia, której życzę każdemu z Was!

Tomasz Cienkowski 2016–2018

Te kilka miesięcy pomiędzy Wielkanocą, kiedy dowiedziałem się o stypendium, a przylotem do Londynu we wrześniu, były dla mnie czasem rosnącej ekscytacji, robienia list, planowania i pakowania. Jednak kiedy przyjechałem ta ekscytacja wcale nie opadła i wciąż buzuje we mnie. Nawet teraz kiedy siedzę w ten listopadowy wieczór przy otwartym oknie z widokiem na szumiące w ciemności drzewa.

Chigwell School to bardzo stara szkoła na przedmieściach Londynu (ok. 40 minut od centrum miasta) z bardzo nowoczesnym podejściem do świata. Pomimo, że leży ona w anglikańskim siedemnastowiecznym fundamencie, kwitnie tutaj poszanowanie dla każdego człowieka niezależnie od koloru skóry, kraju pochodzenia, statusu majątkowego czy przekonań. Tu tradycja łączy się z nowoczesnością — stare, ceglane budynki komponują się w krajobrazie z nowoczesnym szklanym centrum, przeznaczonym specjalnie do nauki dla dwóch najstarszych roczników uczniów, a szkolny rygor i tradycja przeplata się z doskonale wyposażonymi departamentami i innowacyjnymi metodami nauczania. Mamy kilkanaście boisk do różnych dyscyplin sportowych, olbrzymi blok teatralny, kameralną kaplicę oraz kilkanaście uroczych departamentów naukowych z czerwonej cegły. Ja uczę się matematyki, ekonomii, historii oraz sztuki i wszystkie te przedmioty są dla mnie fascynujące. Na przykład historia składa się z dwóch kursów: jeden o ustanowieniu dynastii Tudorów, a drugi o Rewolucji Rosyjskiej. Wszystko opiera się na pisaniu esejów oraz analizowaniu źródeł historycznych.

Mieszkam 30 metrów od szkoły w „Church House”, w którym nota bene żył kiedyś Charles Dickens, wraz z piątką chłopców z innych krajów: Rosji, Chin i Bułgarii (ten ostatni jest moim współlokatorem). Panuje tutaj wspaniała atmosfera – w zasadzie traktujemy się jak bracia. Nasi opiekunowie to najcudowniejsi ludzie na świecie, którzy traktują nas rzeczywiście jak swoje dzieci i starają się pomóc w każdej chwili.

Mój przeciętny szkolny dzień zaczyna się od śniadania o 8:00 i kończy po ostatniej lekcji o 16:00. Pomiędzy, oprócz lekcji i okienek, mamy dwie długie przerwy, w czasie których można uczęszczać na zajęcia pozalekcyjne takie jak debaty, „ARTiculation” czy wolontariat. Po lekcjach zaś można zaangażować się w „Chigwell International Action” — klub, który organizuje kampanię na rzecz ofiar wojny w Syrii, klub języka mandaryńskiego czy „the William's Project”, serię wykładów z profesorami najlepszych brytyjskich uniwersytetów.

W wolne dni natomiast korzystam z bliskości angielskiej stolicy i po 40 minutowej podróży metrem do centrum rzucam się w wir wydarzeń artystycznych, konferencji i wystaw. Jedną z najlepszych rzeczy w Chigwell jest właśnie lokalizacja.

Obecnie w Chigwell, jest pięcioro Polaków, co plasuje nas na pozycji jednej z najliczniejszych mniejszości narodowych. Wszyscy wzajemnie się wspieramy i rozwiązujemy wspólnie problemy — nie tylko szkolne, lecz także te życiowe. Głęboko wierzymy, że nowi stypendyści poszerzą nasze grono!

Do tej pory Chigwell School przyjęło 12 stypendystów Towarzystwa.

Julia Kotowska 2015–2017

Po pierwszym trymestrze bez zastanowienia mogę powiedzieć, że Chigwell jest dla mnie jak drugi dom. Rodzinna atmosfera, przyjazna i zawsze chętna do pomocy społeczność szkolna, pełna zieleni, spokojna okolica oraz bezpośrednie połączenie z centrum Londynu sprawiają, że z przyjemnością wracam do szkoły.

Dołaczając do internatu w Chigwell, jednocześnie staje się częścią rodziny. Każdy z czterech domów znajdujących się na terenie szkoły zamieszkuje rodzina opiekująca się kilkorgiem uczniów międzynarodowych (w sumie jest nas tylko 28). Razem obchodzimy różnego rodzaju święta, urodziny czy też od czasu do czasu jemy wspólnie kolacje. To sprawia, że panująca atmosfera jest wyjątkowo rodzinna.

Szkoła oferuje wiele możliwości rozwijania zainteresowań, zarówno naukowych, jak i pozaakademickich. Niezależnie od doświadczenia w danej dziedzinie, można spróbować aktorstwa, demonstracji eksperymentów fizycznych, śpiewu, debatowania, gry w tenisa, gry na instrumencie, sekcji żaby, czy nawet sztuki makijażu scenicznego. Pozwala na to kompleks odpowiednio przystosowanych budynków. W Drama Centre regularnie odbywają się zajęcia z aktorstwa czy też spotkania stowarzyszenia Model United Nations. Boiska szkolne, hala sportowa oraz siłownia są zawsze do naszej dyspozycji. W departamencie nauk ścisłych wiecznie zajęta kadra techników przygotowuje odczynniki i rekwizyty potrzebne do doświadczeń. Jeśli nie w szkolnej bibliotece, to na pewno na jednym z londyńskich uniwersytetów odbywa się interesujący wykład. Trudno jest się tu nudzić.

W Chigwell każdy znajdzie coś dla siebie. Dla takich miejsc i przeżyć, której do tej pory mnie tu spotkały, warto spróbować wzięcia udziału w kwalifikacjach.

Powodzenia!

Zuzanna Borawska 2015–2017

Po trzech miesiącach spędzonych w Chigwell School nie potrafię wyobrazić sobie nauki i życia gdziekolwiek indziej. To miejsce jest stworzone do rozwoju, nawiązywania nowych przyjaźni i poszerzania horyzontów. Od samego początku zadbano o to, byśmy czuli się tu jak w domu. Razem z siedmioma dziewczynami z Chin, Bułgarii, Słowacji, Czarnogóry i Singapuru mieszkam w przytulnym domu małżeństwa nauczycieli. Zagraniczna społeczność Chigwell School to jedynie 28 osób, więc nie żyjemy tutaj w akademikach, tylko w rodzinnych, kameralnych domach. Sama szkoła została założona w 1629 roku i od tamtej pory mieści się w tych samych zabytkowych budynkach. Szkoła ma wiele tradycji rodem z książek o Harrym Potterze, jak na przykład domy. Wszyscy uczniowie są przydzieleni do czterech domów: Swallows, Caswells, Lambourne i Penns, które ze sobą konkurują w zawodach takich jak Maths Quiz, House Music, House Chess, House Swimming i wiele innych.

Jestem pod wrażeniem poziomu nauczania, wyposażenia klas, które w departamencie nauk ścisłych bardziej przypominają laboratoria, i podejścia nauczycieli, którzy chętnie odpowiadają na pytania uczniów i są do naszej dyspozycji w razie problemów. Jako przedmioty wybrałam biologię, chemię, fizykę i matematykę, więc departament nauk ścisłych to teraz mój drugi dom. Na lekcjach nieomalże codziennie przeprowadzamy eksperymenty, z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Pierwsze doświadczenia były dla mnie sporym wyzwaniem, ale z czasem przyzwyczaiłam się do sprzętu laboratoryjnego i idzie mi coraz lepiej. Co ambitniejsze osoby mają możliwość rozwijania swoich zainteresowań na zajęciach pozalekcyjnych (m. in. BioMedical Society, Chigwell International Action, Poetry Society, Law Society, Physics Outreach Club). W szkole są organizowane wykłady i wycieczki. Dla przykładu geografów czeka wycieczka na Islandię, a fizyków (w tym mnie) do CERN.

Chigwell to spokojne miasteczko, które jest położone zaledwie 30 minut metrem od centrum Londynu, co uważam za jedną z głównych zalet Chigwell School. Nie mam problemu z wybraniem się do Londynu na wykład, zwiedzanie albo koncert. Jedynym ograniczeniem jest czas, co nie pozwala skorzystać ze wszystkich możliwości. Zawsze marzyłam o mieszkaniu w Londynie, więc lepiej trafić nie mogłam. Przyjazd do Chigwell School uświadomił mi, że stypendium Towarzystwa jest niekoniecznie dla ludzi z najlepszymi ocenami, ale przede wszystkim pewnych siebie i otwartych na świat, a edukacja za granicą jest wyzwaniem, które jest warte poświęceń.

Anna Chełchowska 2014–2016

Kiedy na początku roku szkolnego wsiadłam sama do samolotu i udałam się do Anglii by rozpocząć nowy rozdział w moim życiu – stypendium Towarzystwa Szkół Zjednoczonego Świata, nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać. Teraz, mając już za sobą dwa miesiące w nowej szkole, mogę z pewnością stwierdzić, że nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego miejsca do spędzenia dwóch lat mojej edukacji niż Chigwell School.

Jest to stara, angielska szkoła z tradycjami, założona w 1629 roku. Leży w północnej części Londynu, około 40 minut metrem od centrum miasta. Na początku zaskoczyło mnie to jak ogromny teren zajmuje — razem z licznymi boiskami i tzw. „fields” jest to ok. 100 akrów. W szkole realizowany jest program matury brytyjskiej — A levels. Lekcje odbywają się w oddzielnych departamentach. Ja praktycznie nie wychodzę z mojego ukochanego Science Department, gdzie oprócz teorii uczymy się też wiele w praktyce. Sekcja serca owcy czy szalone eksperymenty chemiczne są tu na porządku dziennym.

Oprócz tego w szkole dzieje się bardzo dużo poza lekcjami. Obecnie uczęszczam na spotkania Chigwell Model United Nations oraz BioMedical Society, które niebawem przejmuję po starszym roczniku. W tym miesiącu zaczynają się także dodatkowe zajęcia z języka mandaryńskiego, których nie mogę się doczekać, tym bardziej, że dzielę pokój z przemiłą dziewczyną z Chin, z którą pomimo wielu różnic kulturowych świetnie się dogaduję.

Chigwell nie jest typową szkołą z internatem, ponieważ zagraniczni uczniowie to zaledwie 30 osób. Każdy mieszka w jednym z czterech domów na terenie szkoły wraz z rodziną nauczycieli. W moim domu jest osiem dziewcząt i panuje tu prawdziwie rodzinna atmosfera. Oprócz tego każdy uczeń szkoły jest na początku roku przydzielony do jednego z czterech domów: Swallow's, Caswalls', Lambourne bądź Penn's, które rywalizują między sobą w trakcie roku szkolnego, trochę tak jak w znanej wszystkim serii książek J.K. Rowling. W weekendy nigdy się nie nudzimy, bo regularnie organizowane są wyjazdy do np.: Cambridge, Greenwich czy nad morze, a poza tym Londyn sam w sobie stwarza mnóstwo możliwości na ciekawe spędzenie czasu w weekend. Chigwell jest niesamowitą szkołą, w której każdy znajdzie coś dla siebie i cieszę się, że mogę uczyć się właśnie tutaj.

Marcin Wajs 2012–2014

Moje pierwsze tygodnie spędzone w Chigwell były wspaniałym okresem. Dni uciekają bardzo szybko, a z drugiej strony czuję się jakbym tu mieszkał od wielu lat. Jest to przede wszystkim zasługa cudownych osób, które tu poznałem oraz ogromnej ilości nowych doświadczeń.

Nie mogłem trafić na lepszego współlokatora! Mieszkam w pokoju z niesamowicie sympatycznym chłopakiem z Nigerii i jak dotąd dogadujemy się doskonale. W szkole mieszkamy w czterech domach po sześć lub siedem osób, co pozwala stworzyć prawdziwie rodzinną atmosferę. Bardzo łatwo zaaklimatyzować się w codzienności mieszkania w internacie. Niemal bez przerwy dzieje się coś ciekawego, co skutkuje całkowitym brakiem nudy. Podobnie jest z tęsknotą za domem — zwyczajnie nie ma na to czasu.

Brytyjski system edukacji różni się od polskiego w wielu aspektach. Każda grupa dowolnego przedmiotu jest prowadzona równolegle przez co najmniej dwóch nauczycieli przerabiających odmienne działy. Jest również wiele zajęć praktycznych na fizyce oraz chemii, które sprawiają mnóstwo frajdy. I oczywiście możemy skupić się na czterech wybranych przedmiotach, choć okazji do rozwoju w innych dziedzinach nie brakuje.

Warto zwrócić uwagę na system przerw śródrocznych. Jest ich aż pięć co pozwala na regularne powroty do Polski, złapanie oddechu i powrót do szkoły z nową dawką energii i motywacji. Początek mojego pobytu w Chigwell rozwiał wszystkie wątpliwości, które miałem jeszcze przed przyjazdem. Jestem pewien, że te dwa lata będą cennym doświadczeniem i niezapomnianą przygodą!

Wojciech Bażant 2008–2010

Minął już miesiąc od kiedy jestem w Chigwell School, a wciąż nie minęło moje bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Przede wszystkim dużo przyjaznych ludzi, świetne warunki do życia, nauki, rozwijania starych zainteresowań i wynajdywania nowych. Ale po kolei: Brytyjczycy są na ogół bardzo mili i każdy chętnie z tobą pogada. Czasami da się usłyszeć: „You're from Poland? It's so cool!”. Internat mieści tylko jakieś 10% uczniów, a reszta to ludzie z okolicy. Dobrze, bo jakoś bardziej przypomina to mieszkanie w domu, i chociaż aktualnie zamarzam bo nie włączyli nam dzisiaj ogrzewania, to mimo wszystko uważam nasz boarding house za w miarę komfortowe miejsce. Jedzenie jest dobre i urozmaicone: lunch to trzy dania do wyboru, z zupą, sałatkami, deserami i owocami; kolacja - na ciepło. Warunki do nauki są świetne, wyposażenie klas pozwala na położenie sporego nacisku na praktykę — na chemii to jakieś 1/3 zajęć, podczas których zwykle wystarczy dokładnie wykonać podane instrukcje, na fizyce 1/6; na lekcji zwykle zbieramy dane z doświadczenia, które potem samodzielnie analizujemy. Inny system — spora część egzaminów tak wygląda. W szkole sporo się dzieje — grupy zainteresowań, kółka dyskusyjne — a w internacie jeszcze więcej. Praktycznie co sobotę darmowe wycieczki. Można też na własną rękę wyskoczyć do Londynu (pół godziny metrem do centrum). Co do sportu — boiska do piłki nożnej, krykieta i popularnego wśród dziewczyn hokeja na trawie, korty, dwie hale i siłownia i, co najlepsze, można pójść wieczorem na salę i pograć z Chińczykami w koszykówkę. Podsumowując, szykują sie dwa bardzo fajne lata. Nauki już teraz mam sporo (a niby tylko cztery przedmioty zamiast trzynastu), ale będzie dobrze.


Chigwell School


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672