mapa witryny  

Downside School — Relacje

Klara Janiec 2011–2013
Natalia Skorupska 2012–2014
Marta Chlubek 2013–2015
Magdalena Adamowicz 2014–2016, Inez Gaczkowska 2014–2016, Aneta Mróz 2014–2016
Monika Kosela 2015–2017, Maria Zielińska 2015–2017
Michał Ossowski 2016–2018

Michał Ossowski 2016–2018

W tym roku końcówka moich wakacji, w przeciwieństwie do ubiegłych lat, nie minęła mi pod znakiem zwykłego powrotu do szkoły. Doskonale wiedziałem, że czeka na mnie wspaniała przygoda! Pakowanie, załatwianie ostatnich spraw, pożegnanie z przyjaciółmi oraz rodziną i wyruszyłem w drogę. Gdy zbliżałem się do celu, serce zaczęło mi bić szybciej. Za chwilę przejeżdżaliśmy już koło boisk do rugby i w dali było widać kościelną wieżę schowaną lekko za pagórkiem. Wjechaliśmy na główny dziedziniec. Szkoła okazała się pięknym, bajkowym wręcz miejscem, nie mogłem uwierzyć, że właśnie tu spędzę następne dwa lata. Zaraz po przyjeździe powitali mnie nowi koledzy, zabrali ze mną wszystkie bagaże i poszliśmy zobaczyć, gdzie będę mieszkał. Poznałem swojego wychowawcę i opiekuna domu, i tak rozpoczęła się moja historia w Downside!

Kolejne dni mijały mi niezwykle szybko. Samo poznanie szkoły i okolicy zajęło mi trochę czasu. Downside wygląda jak Hogwart, a do tego panuje tu niezwykła atmosfera. Do szkoły uczęszczają ludzie z całego świata, co pozwala na zetknięcie z wieloma kulturami. Jest to dla mnie wspaniałym doświadczeniem, pozwalającym lepiej zrozumieć różne punkty widzenia i zachowania. W szkole mamy bardzo szeroki wybór przedmiotów, które możemy łączyć w dowolnych kombinacjach w ramach programu matury brytyjskiej A-level. Downside to doskonały wybór dla humanistów, osób uzdolnionych artystycznie lub zainteresowanych naukami społecznymi. Odnajdą się tu również pasjonaci muzyki. Istnieje opcja pobierania lekcji gry na instrumencie czy śpiewu, jest także wiele różnych chórów (w ostatnim czasie odbył się nawet koncert, w którym uczniowie szkoły śpiewali razem ze znanym chórem Tenebreae). Nasi nauczyciele to pasjonaci swoich dziedzin, skłonni do poświęcania prywatnego czasu, jeśli zauważą, że uczeń jest zainteresowany jakimś konkretnym tematem lub zwyczajnie ma problem ze zrozumieniem zagadnienia.

Może się wydawać, że z jedynie czterema przedmiotami (w porównaniu do polskich kilkunastu) można się nudzić, jednak jest wręcz przeciwnie. Poza zajęciami dodatkowymi istnieją także liczne okazje do lepszego poznania kolegów i koleżanek ze szkoły. Szkoła oferuje cotygodniową możliwość wyjazdów do Bath, urokliwego miasta w pobliżu (idealnego na świąteczne zakupy!) czy uczestnictwo w przyjęciach (na przykład w zabawie świątecznej dla uczniów międzynarodowych).

Oczywiście poza życiem akademickim i towarzyskim szkoła kładzie nacisk na sport. W przypadku chłopców najpopularniejszą dziedziną sportu jest rugby, nasza pierwsza drużyna jest jedną z najlepszych w tej części Anglii. Inne, dostępne dla chłopaków, dyscypliny to: piłka nożna, biegi przełajowe, pływanie, szermierka, hokej na trawie, krykiet, polo, tenis oraz kolarstwo, o ile zabierzesz własny rower. Sporty można też zawsze dostosować do swoich potrzeb — zumba, joga, czy pilates są bardzo popularnym wyborem wśród dziewczyn. Przed wyjazdem do Anglii trenowałem kolarstwo, więc naturalnie kontynuuję swoją pasję tutaj. Przemierzanie angielskich dróżek daje mi wiele radości. Zawsze staram się wybierać inne trasy, więc ciągle doświadczam nowych przepięknych widoków. Dodatkowo gram jako obrońca w szkolnej drużynie piłkarskiej.

Monika Kosela 2015–2017
Maria Zielińska 2015–2017

Jak opisać nasz pobyt w Downside?

Jest to niewątpliwie doświadczenie, które drastycznie zmienia sposób postrzegania świata. Przyjechałyśmy tutaj z bagażem własnych doświadczeń, obecnie zdobywamy nowe i wierzymy, że pomogą nam one w podróży w przyszłość.

Jesteśmy tu już od trzech miesięcy, które były niezapomnianym i bardzo intensywnym okresem. Szkoła oferuje szeroką gamę przedmiotów: począwszy od dobrze nam znanych, jak biologia czy chemia, poprzez łacinę i religioznawstwo, na sztuce i dramacie skończywszy. Jako uczennice programu A-level możemy wybierać je na zasadzie logicznej układanki, nie ograniczając się do sztampowych wyborów. Podejście do ucznia jest tu bardzo indywidualne. Jesteśmy traktowani jako niezależne jednostki przez opiekunów i nauczycieli, na których pomoc i wskazówki zawsze możemy liczyć. Sama definicja nauki jest tutaj inna niż w polskich szkołach (nie generalizując polskiego systemu oświaty); duży nacisk kładziony jest na zrozumienie samego problemu i potraktowanie go z praktycznej strony, próbując rozwiązać go metodą doświadczalną. Stąd dobrze wyposażone laboratoria i pracownie, a także zaplecza artystyczne i muzyczne.

Należy również wspomnieć o różnorodności oferowanych przez szkołę zajęć dodatkowych i pozalekcyjnych. Same zajęcia sportowe stanowią ważną część rdzenia naszego planu lekcji. Downside oferuje m.in. rugby, hokej, pływanie, boks, szermierkę czy zumbę. Duża waga przywiązywana jest do rozwoju nie tylko intelektualnego, ale także duchowego i sportowego uczniów. Dlatego też po skończonych lekcjach możemy wybrać spośród uczestnictwa w szkolnych kołach zainteresowań (debatowanie, ogrodnictwo, symulowane obrady ONZ, wolontariat). Każdy może również spróbować swoich sił w sztuce teatralnej, być członkiem chóru lub szkolnego zespołu koncertowego, bądź wspierać swój dom w zawodach muzycznych na deskach nowo odnowionego teatru.

Wszędzie wyczuwalny jest tu duch szkoły. Neogotyckie mury, klimatyczne krużganki, wspólnie spożywane posiłki w refektarzu — wszystko to kreuje niepowtarzalną atmosferę, która sprawia, że można poczuć się tutaj niczym w Hogwarcie. Międzydomowe rywalizacje i wspólne świętowanie zacieśnia więzi między uczniami. Każdy dzień jest tu emocjonujący, a tygodnie mijają bardzo szybko.

Jesteśmy wdzięczne za szansę, jaką dało nam Towarzystwo. Mamy świadomość, że Downside pozwoli nam ją w pełni wykorzystać.

Magdalena Adamowicz 2014–2016,
Inez Gaczkowska 2014–2016,
Aneta Mróz 2014–2016

Sam proces rekrutacji jest już bardzo ciekawym doświadczeniem, ponieważ pozwala nam podsumować nasze dotychczasowe dokonania i przeanalizować plany na przyszłość. Dodatkowo mamy możliwość sprawdzenia się w nowych sytuacjach takich jak rozmowy kwalifikacyjne, co jest jednocześnie bardzo stresujące, jak i niesamowicie ekscytujące.

Dołączenie do Towarzystwa to nie tylko szansa na wyjazd do szkoły, ale także na nawiązanie wielu ciekawych znajomości z grupą inspirujących osób. Poza tym służą oni zawsze dobrą radą i pomocną dłonią podczas przygotowań do wyjazdu czy w trakcie aplikacji na studia.

W Downside można się spotkać z ludźmi z całego świata, co tworzy niepowtarzalną atmosferę i daje możliwość zetknięcia się z wieloma kulturami. Szkoła zapewnia nam szeroki wybór przedmiotów i zajęć dodatkowych, dlatego niewątpliwie każdy znajdzie dla siebie dziedzinę, w której mógłby się realizować.

W ramach zajęć sportowych można uczęszczać na zumbę, biegać, czy też grać w hokeja albo rugby.

Pracownie szkolne są bardzo dobrze wyposażone. Szkoła daje każdemu możliwość przeprowadzania eksperymentów na własną rękę na przedmiotach ścisłych, co niezwykle pomaga utrwalić wiadomości, a do tego jest świetną zabawą!

Warto też wspomnieć o wsparciu ze strony nauczycieli, którzy są bardzo entuzjastyczni i skorzy do pomocy oraz dyskusji, co zachęca do aktywnego uczestnictwa w lekcjach i buduje pozytywne relacje między nauczycielami a uczniami.

Życie codzienne jest bardzo absorbujące, więc nie można się tu nudzić. Każdego dnia dzieje się coś ciekawego. I choć wszystko jest inne, bardzo łatwo przystosować się do nowego trybu życia i wniknąć w społeczność szkolną.

Marta Chlubek 2013–2015

Wydaje mi się, że jestem w Downside już tak długo! Tymczasem zaledwie parę miesięcy temu razem z Kasią podziwiałam z samolotu Kanał La Manche i próbowałam nastawić się psychicznie na spotkanie z tymi wszystkimi angielskimi książętami. Potem przez następne dwa miesiące siadywałam w oknie i przyglądałam się wieży szkolnego kościoła o różnych porach dnia, i wydawała mi się najpiękniejszą rzeczą na świecie. Faktycznie biegałam podczas biegów przełajowych, pod nieobecność wszystkich innych grywałam na wszystkich instrumentach, które udało mi się znaleźć w szkole muzycznej — szczególnie podobał mi się kontrabas — i nawet bladym świtem zrywałam się z łóżka na śniadanie. (Posiłki jada się w wysokiej, ciemnej sali, z której ścian gapią się na nas dawni dyrektorzy na portretach). Teraz moja radość z bycia w Anglii jest chyba trochę spokojniejsza i mogę spróbować stwierdzić, co jest lepsze niż w Polsce, a co nie. Największą różnicą jest podejście nauczycieli do uczniów i na odwrót — nauczyciele są życzliwi i chcą pomóc, zatrzymują się, żeby porozmawiać z nami na korytarzu, a uczniowie wiedzą, że zawsze mogą pytać.

Wszystko jest tu takie piękne! Szkoła, pagórki po których przebiegamy przełajowo w szkolnych dresach (modne, burgundowe). Faktycznie można spotkać angielskie książęta. Sporo jest tu Hiszpanów i nie do końca sprecyzowanej narodowości potomków środkowoeuropejskich rodów rządzących, i wszyscy są bardzo śmieszni. Udzielam się w domu spokojnej starości, dzięki czemu mogę poczuć się choć trochę potrzebna, bo na co dzień panie odkurzają mi pokój, ścielą łóżko, jeśli sama tego nie zrobię, dostaję jedzenie na talerzu i przypomina mi się o zadaniach, więc sama zaczynam się czuć jak rozpieszczona księżniczka, od której żąda się tylko, żeby wyglądała ładnie i dygała, kiedy obyczaj tego wymaga. W poniedziałki szyję, hm hm, taki jakby ozdoby dywan. We wtorki w ramach dodatkowych zajęć uczę się hebrajskiego z ojcem Anzelmem. (Ojciec Anzelm zna 10 języków, w tym pięć starożytnych. Choć całkiem możliwe, że na ich więcej, bo od czasu do czasu jakiś mu się jeszcze przypomina).

Każdy uczeń musi wybrać od trzech do pięciu przedmiotów, których będzie się uczył przez ostatni dwa lata szkoły. Ja uczę się matematyki, fizyki, biologii, chemii i niemieckiego, ale za rok z czegoś będę musiała zrezygnować - prawdopodobnie będzie to niemiecki, bo inne przedmioty potrzebne mi są na studia. Jest to na razie pierwsza rzecz, która naprawdę mnie denerwuje — nie da się połączyć nauki podstawowych przedmiotów z czymś dodatkowym, takim jak języki obce, a naukę języka trzeba zacząć w którejś tam klasie i nie później, dlatego chociaż niektórzy Anglicy wzdychają mniej lub bardziej wiarygodnie, że fajnie byłoby nauczyć się jakiegoś języka, jest to dla nich fizycznie niemożliwe.

Eksperymenty na chemii są podniecającą nowością, fizyka sama w sobie jest wspaniała, a na matematyce wreszcie nie rozwiązujemy pod tablicą kolejnych zadań z podręcznika, podczas gdy reszta klasy zajmuje się czymś innym. I jesteśmy w Anglii! I mówimy do nauczycieli „sir”! Na monetach naprawdę jest królowa, a ludzie naprawdę jeżdżą po lewej stronie. Trudno powiedzieć, jak bardzo jestem wdzięczna Towarzystwu, że pozwoliło mi się o tym przekonać! Życzę Wam, żebyście też mogli znaleźć się kiedyś w takiej szkole i do zobaczenia!

Natalia Skorupska 2012–2014

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam Downside, zaparło mi dech w piersiach. Następne dwa lata mojego życia spędzę w szkole, która wygląda jak Hogwart. Stary, piękny budynek wraz z hektarami boisk do rugby i hokeja.

W tym roku uczę się chemii, biologii, matematyki i fizyki. Choć są to tylko cztery przedmioty, pracy jest sporo — od każdego przedmiotu mam dwóch nauczycieli i konsekwetnie przerabiamy dwa razy więcej materiału na raz. Widać sporą różnicę miedzy polskim, a brytyjskim systemem nauczania. Tutaj stawia się ogromny nacisk przede wszytskim na umiejętności praktyczne. Eksperymenty nie polegają bynajmniej na obserwowaniu nauczyciela , bądź robieniu czegoś w grupie - każdy dostaje własny zestaw. Choć w Polsce byłam w programie IB i udało mi się przeprowadzić kilka eksperymentów samodzielnie, wiem, że dla wielu polskich stypendystów, jest to pierwszy raz „sam na sam z probówką”.

Downside ma bardzo holistyczne podejście do kształcenia uczniów — nie tylko nauka jest tu ważna. Każdy uczeń ma obowiązek uprawiać sport i brać udział w wolontariacie. We wrześniu wybrałam „cross country” (biegi przełajowe) i muszę przyznać, że był to bardzo dobry wybór. Biegamy przez pola i lasy, podziwiając okolice Downside, czasami trener wywozi nas autokarem hen daleko i każe biec z powrotem do szkoły. Choć jest to wymagający bieg i wracam praktycznie cała w błocie, po każdym treningu mam niesamowite poczucie spełnienia i osiągnięcia zamierzonego celu. W ramach wolontariatu, jeżdżę raz w tygodniu do stadniny konnej, gdzie zajmuję się dziećmi z autyzmem. Moi znajomi wybrali wolontariat w domu spokojnej starości, bądź szkole podstawowej albo pracę w sklepie charytatywnym. Downside oferuje także szereg zajęć dodatkowych, np. Abbington Society w ramach którego raz w tygodniu odbywają się debaty czy kólko krawieckie, które robi oszewki na poduszki. Każdy znajdzie sobie tutaj coś dla siebie.

Stypendium do Downside zmieniło mój sposób patrzenia na świat. Rozwój jaki ta szkoła zapewnia jest czymś nieporównywalnym w stosunku do polskiego systemu nauczania. Polska szkoła nauczyła mnie kuć — Downside myśleć.

Klara Janiec 2011–2013

Cały pierwszy dzień w Downside spędziłam na zwiedzaniu szkoły i muszę przyznać, że przez dłuższy czas nie mogłam się otrząsnąć z wrażenia, które na mnie zrobiła. Zresztą wciąż często wieczorami chodzę na spacery, aby oglądać podświetlone opactwo (niestety bezpośrednio z okna mojego pokoju, w przeciwieństwie do znacznej części innych, nie można go zobaczyć). Wszystkie lekcje, które mam, odbywają się w starych, pięknych budynkach.

W tym roku uczę się czterech przedmiotów: historii, literatury angielskiej, j. niemieckiego i religioznastwa. Z każdego przedmiotu mam osiem, trzydziesto-pięciominutowych lekcji w tygodniu. Zdecydowana większość moich nauczycieli jest po Oxbridge, przez co moje zajęcia są naprawdę rozwijające. Przed przyjazdem tutaj trochę się bałam, że przez cały czas będę musiała pisać eseje pod klucz podobny do tego z polskiej matury. Na szczęście ten problem w ogóle nie istnieje i wszystkie ambitne pomysły na interpretację tekstu rzeczywiście są doceniane.

Po lekcjach wszyscy uczniowie co najmniej trzy razy w tygodniu muszą chodzić na zajęcia sportowe, które wybiera się na początku trymestru. W Downside dziewczyny mogą uprawiać m.in. hokeja na trawie, tenisa, szermierkę, pływanie, aerobik, biegi przełajowe albo squash'a. Raz w tygodniu mamy też wolontariat, w ramach którego chodzę pomagać do domu opieki. W dodatku jest mnóstwo kółek i klubów, które w większości są świetnie prowadzone. Downside jest także bardzo dumne ze swojego, stuletniego już, Combined Cadet Force, które (jak mi w skrócie wyjaśniły koleżanki) polega na strzelaniu z najróżniejszych pistoletów, słuchaniu nudnych wykładów, od czasu do czasu lataniu helikopterem albo pływaniem łodzią. Jak łatwo się domyślić, prawie nigdy nie mamy wolnego czasu, tym bardziej, że nauka pochłania naprawdę wiele godzin. W Polsce nigdy nie musiałam tyle siedzieć nad książkami. W ciągu tego pierwszego miesiąca wreszcie nauczyłam się organizować sobie czas — bez tej umiejętności ani rusz w angielskiej szkole. Ogólne wrażenie jest pozytywne. Jedynie zmiana między moim dotychczasowym życiem w Warszawie a tym teraz jest kolosalna, a przez to niełatwa do zniesienia.

Downside School

Pierwsi polscy uczniowie z Towarzystwa dostali stypendium do Downside już w 1993 roku.
Do tej pory szkoła przyjęła 39 naszych uczniów.


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672