mapa witryny  

Dulwich College — Relacje

Maciej Maruszczak 2008–2010
Filip Twarowski 2011–2013
Oskar Kocoł 2012–2014
Michał Mazur 2013–2015
Jan Rybojad 2014–2016
Kamil Aftyka 2015–2017
Krzysztof Oliwa 2016–2018

Krzysztof Oliwa 2016–2018

Mimo tego, że w Dulwich uczę się i mieszkam dopiero od miesiąca, to już żałuję, że spędzę tu tylko dwa lata. Szkoła oferuje nie tylko wymarzone wręcz warunki do nauki 4 wybranych przedmiotów, ale również niezliczone kółka i zajęcia pozalekcyjne. Szkoła wspiera wszelkie zainteresowania i pozwala uczniom na prowadzenie własnych stowarzyszeń (ja aktualnie jestem w trakcie zakładania klubu hodowli ciekawych roślin).

Niewątpliwie jedną z największych zalet szkoły jest jej położenie. Sama dzielnica, w której znajduje się szkoła, jest bardzo spokojna. Blisko szkoły są sklepy i restauracje, choć najbliżej położone są rozległe boiska szkolne i centrum wychowania fizycznego. To tutaj odbywają się cotygodniowe zajęcia, które wybiera się na każdy trymestr (a wybierać można z wielu: rugby, pływanie, badminton, czy szermierka to tylko parę propozycji spośród wielu, wielu innych). W pobliskich parkach można przysiąść na trawie i odpocząć, jeżeli akurat nie pada. Do samego centrum Londynu jedzie się około 10 minut pociągiem na Vitoria Station, skąd metrem można dojechać praktycznie wszędzie.

Mogę bez wątpienia powiedzieć, że szkoła specjalizuje się w przedmiotach ścisłych, choć nie oznacza to wcale że zaniedbuje te humanistyczne! Nowo otwarte laboratorium, w którym odbywają się wszystkie zajęcia z fizyki, chemii, biologii i informatyki, jest przystosowane do wykonywania doświadczeń przez uczniów. Na wielu lekcjach odbywają się zajęcia praktyczne, które każdy wykonuje sam, nie przyjmują one zazwyczaj formy pokazu.

Warto wspomnieć o internatach, bo to w nich spędza się dużą część swojego czasu. W Dulwich są dwa internaty dla starszych uczniów: Blew House i Ivyholme. W każdym mieszka około 40 uczniów z roku 12. i 13., z różnych zakątków świata: Chin, Hongkongu, Japonii, Rosji, Anglii i oczywiście Polski. Każdy ma swój jednoosobowy, dobrze wyposażony pokój z łazienką, a na parterze są tzw. „common rooms”, czyli wspólne pokoje z wszelakimi typami rozrywki: stołami do bilardu, piłkarzykami, kanapami i telewizorami, czy Xboxem. Dostępne są też komputery i drukarka oraz kuchnie, w których na co dzień dostępne są soki, tosty, ser, szynka itp. W internatach mieszkają na stałe opiekunowie, do których można się zwrócić z każdą potrzebą czy problemem.

Podsumowując, Dulwich jest świetną szkołą, w której ludzie są przemili i gotowi we wszystkim pomóc. Wysłanie aplikacji do UWC było bez cienia wątpliwości jedną z najlepszych decyzji w moim życiu i niezmiernie się cieszę, że to zrobiłem.

Kamil Aftyka 2015–2017

Dulwich College daje swoim stypendystom niesamowite możliwości rozwoju i wszechstronną edukację.

Przedmioty z nauk eksperymentalnych (biologia, chemia, fizyka) odbywają się w tak zwanym The Laboratory, otwartym nieco ponad pół roku temu budynku, w którym znajduje się aż 18 świetnie wyposażonych sal laboratoryjnych. Oprócz normalnych lekcji mamy tutaj więc niezwykle wiele zajęć praktycznych.

Szkoła utrzymuje kontakt z różnymi uniwersytetami, dzięki czemu będę mógł w przyszłym trymestrze zaangażować się w prace jednego z laboratoriów biologii molekularnej w Kings College London. Z kolei razem z dwoma nauczycielami biologii prowadzę zajęcia Further Biology przeznaczone specjalnie dla osób, które przygotowują się na studia na Oxbridge (Oxford i Cambridge). Jeśli tylko chce się działać i ma się pomysły, to można tutaj otrzymać naprawdę ogromne wsparcie.

Wszechstronność edukacji w Dulwich wynika z kolei z tego, co dzieje się poza lekcjami wpisanymi w plan zajęć. Każdego roku mamy do wyboru tak zwane przedmioty Liberal Studies, na których można nauczyć się podstaw dziennikarstwa, przeprowadzić syntezy chemiczne lub pokochać sztukę współczesną. Ja uczestniczę w całorocznym kursie myślenia krytycznego, w ramach którego słucham m.in. cotygodniowych wykładów o filozofii w przepięknej Old Library. Oprócz Liberal Studies biorę udział w seminariach humanistycznych (w styczniu poprowadzę jedno ze spotkań), a razem z jedną z nauczycielek angielskiego i zespołem uczniów z mojego roku przygotowujemy jednodniowe wydarzenie nazywające się tutaj The Symposium, na którym zapraszamy do siebie wybitne postaci nauki, kultury czy polityki, by dały wykład związany z wybieranym co roku hasłem przewodnim (w tym roku mamy w planach zaproszenie jednego z noblistów).

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze niesamowity wybór sportów, które można uprawiać (ja na przykład trenuję kolarstwo) albo zespołów muzycznych, do których można się zapisać. Nie można też zapomnieć o komforcie życia — w naszym internacie wszystkie pokoje są jednoosobowe, a sam Dulwich College jest świetnie skomunikowany z całą resztą Londynu. Nie dość, że ta szkoła pozwala mi spożytkować pokłady energii na wartościowe projekty, to dzięki nastrojowi, jaki tutaj panuje, mam wrażenie, że tej energii cały czas mi przybywa!

Jan Rybojad 2014–2016

Dulwich College jest szkołą męską obejmującą 11 roczników, a w każdym z nich jest około 200 uczniów. Wbrew pozorom szkoła bez dziewczyn nie jest tak smutna jak wydawało mi się przed wyjazdem, niemniej jednak kontakt z nimi nie jest niemożliwy — część zajęć dodatkowych organizowanych jest we współpracy z niedaleką szkołą żeńską.

Jeśli chodzi o warunki akademickie, muszę przyznać, że diametralnie różnią się one od polskich. Przede wszystkim sam wybieram przedmioty maturalne i uczę się wyłącznie ich. Rozwijaniu i rozszerzaniu zainteresowań służą też stowarzyszenia i kółka, których mamy około 30, oraz wykłady prowadzone przez zaproszonych gości oraz uczniów.

Oprócz kółek, każdy może dołączyć do grupy teatralnej, zespołu muzycznego czy chóru. Ważną rolę gra również sport. W ramach obowiązkowych zajęć każdy dołącza do jednej z grup sportowych i ćwiczy wybraną dyscyplinę przez semestr. Powiem szczerze, że jest z czego wybierać: piłka nożna, koszykówka, squash, jeździectwo, sztuki walki, kolarstwo, fitness, siłownia, piłka wodna, krykiet, biegi przełajowe, badminton, szermierka, no i oczywiście rugby będące sztandarową dyscypliną szkolną. Oprócz tego, każdy zachęcany jest do wykonywania Community Service (praca społeczna) w wybranym miejscu. Taka możliwość umożliwiła mi pracę w szkolnym archiwum, gdzie kataloguję XVII-wieczne dokumenty, ale także mogę obejrzeć np. średniowieczne kroniki.

Nie można również pominąć wątku położenia szkoły. Południowy Londyn jest dosyć spokojnym miejscem, ale doskonała komunikacja miejska sprawia, że już w 20 minut mogę znaleźć się pod Big Benem czy udać się na dostępny dla osób spoza uczelni wykład w London School of Economics.

Długo by pisać o wszystkich możliwościach oferowanych przez szkołę: zajęcia z gier planszowych, gotowanie, wycieczka do CERN-u, całoszkolne zawody w biegach przełajowych, oglądanie gwiazd przez teleskop czy badanie cząsteczek promieniowania kosmicznego pod względem szczególnej teorii względności. Tego nie da się zrozumieć, to trzeba przeżyć, do czego gorąco zachęcam wszystkich chłopaków o zacięciu nie tylko naukowym, ale również fizycznym czy artystycznym.

Michał Mazur 2013–2015

Atmosfera panująca w Dulwich jest wręcz domowa. Każdy nauczyciel, opiekun czy uczeń jest chętny do pomocy w rozwiązaniu jakiegokolwiek problemu, jaki może napotkać świeży stypendysta. Warunki do nauki są wręcz doskonałe. Już na pierwszej lekcji fizyki dostaliśmy narzędzia i konstruowaliśmy własne układy doświadczalne. Każdego przedmiotu uczy dwóch nauczycieli, co daje szersze spektrum postrzegania przedmiotu. Jest to szczególne dostrzegalne na lekcjach chemii, gdzie każdy aspekt pokazywany jest od zupełnie innej strony.

Do tej pory nie miałem okazji poznać zbyt wielu uczniów niemieszkających w internacie, ale ci, z którymi do tej pory rozmawiałem byli jak na Brytyjczyków przystało nad wyraz uprzejmi. Jeden zaoferował nawet wspólne wyjście do pubu. Natomiast w internacie nawiązałem już wiele wspaniałych relacji m.in. z Włochami, Malezyjczykami, uczniami z Hong Kongu, Chińczykami, Irlandczykiem, Brazylijczykiem i oczywiście Polakami. W sumie jest nas czterech. Najlepiej dogaduję się z Oskarem — moim drugorocznym. Ilość rad, jakich mi udziela jest wręcz niepoliczalna. Zarówno tych dotyczących życia dziennego jak i moich dalszych planów.

Jak dotąd najbardziej mi się podoba stałość grafiku naszego tygodnia. Rozkład dnia jest idealny. Jest czas na naukę, na jedzenie, na odpoczynek na sport i spanie. Wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku.

Oskar Kocoł 2012–2014

Dulwich College, który jest męską szkołą położoną w Londynie jest jedną z najlepszych rzeczy, które dotąd mi się przytrafiły. Pierwszą wyjątkową cechą Dulwich, są ludzie. Mam na myśli zarówno nauczycieli, po których widać, że kochają to co robią, jak i uczniów — ambitnych, ciężko pracujących, mierzących w najlepsze uniwersytety świata. Takie środowisko tworzy niezwykle motywującą atmosferę, sprzyjającą nauce.

Uczniowie zachęcani są do zakładania własnych klubów, działających w czasie przerw jak i po zajęciach szkolnych, dlatego dzięki tak dużej liczbie (około 1 200) różnorodnych uczniów, łatwo znaleźć jest kogoś, kto dzieli wspólne, mimo że czasem rzadkie, zainteresowania. Dzięki temu w szkole działa mnóstwo klubów poczynając od bardzo popularnych klubu fizycznego, ekonomicznego, politycznego, przez klub rakietowy, programistyczny, frisbee, po takie jak klub magiczny, czy Poultry Society hodujące kurczaki. Sam, już pod koniec września, założyłem dosłownie w jeden dzień klub robotyczny, a z tym wiąże się kolejna zaleta Dulwich: budżet. Dulwich dysponuje bardzo dużym budżetem, dzięki czemu przyznaje wiele stypendiów akademickich, muzycznych oraz sportowych, oraz jest w stanie finansować różne inicjatywy uczniów. Zakładając klub robotyczny dostałem 1 zestaw prostych robotów Lego Mindstorms, lecz już po tygodniu dostałem 2 kolejne, a tydzień później komplet 15 mikrokontrolerów Arduino, pozwalających w bardzo łatwy sposób zastosować praktycznie sztukę programowania tworząc... proste roboty. Każdy z klubowiczów dostaje jeden z mikrokontrolerów, aby spróbować swoich sił w domu, a jeśli potrzebuje do tego dodatkowych elementów może je zamówić na rachunek Dulwich. Szczerze mówiąc, byłem bardzo zaskoczony szczodrością szkoły, jednak po rozmowie z dyrektorem wydziału fizyki byłem zaskoczony jeszcze bardziej, ponieważ szkoła postanowiła nam opłacić wstęp i trasę do ćwiczeń na turniej robotyczny LEGO First League, na której nasza drużyna zdobyła 3 miejsce.

Ta historia jest jedną z tysiąca, które mogę opowiedzieć o szkole, gdzie jeśli tylko masz pomysł i chęć aby się go zrealizować, ona zrobi wszystko aby Ci pomóc. Bardzo trudno jest mi wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczny Towarzystwu Szkół Zjednoczonego Świata za przyznanie mi stypendium właśnie w Dulwich. Tam jestem po prostu szczęśliwy.

Filip Twarowski 2011–2013

Zanim przyjechałem do Dulwich College, często zastanawiałem się, jak wygląda życie w tej szkole. Nie będę ukrywał, rzeczywistość mocno przerosła moje oczekiwania! Już od samego początku szkoła robi wrażenie - widać prawie czterystuletnią tradycję. Nawet budynki szkolne wyglądają niesamowicie.

Przede wszystkim jednak, niezwykle mocnym punktem tej szkoły jest sama nauka. Uczniowie uczą się zwykle czterech przedmiotów, co pozwala na wysoką specjalizację. Jako, że uczę się podwójnej matematyki, fizyki, chemii i francuskiego, to mogę powiedzieć więcej tylko o tych przedmiotach. Po pierwsze, laboratoria są niesamowicie wyposażone. W polskich szkołach nigdy nie widziałem nawet podobnych urządzeń. W związku z tym, nauczyciele przedmiotów ścisłych kładą duży nacisk na zajęcia praktyczne, co również jest dość niezwykłe. Byłbym zapomniał! Muszę też przyznać, że kadra nauczycielska naprawdę zna się na rzeczy. Ponadto, nauczyciele są życzliwi, zawsze, gdy ktoś potrzebuje pomocy, nie rozumie czegoś, chce dowodu, nauczyciel zawsze znajduje czas i mu pomaga, nawet kosztem swojej przerwy.

Warto też wspomnieć, że szkoła oferuje wiele spotkań ze słynnymi ludźmi, profesorami, naukowcami czy politykami i ekonomistami. Jednak Dulwich to zdecydowanie nie jest tylko nauka. Po pierwsze: zajęcia dodatkowe. Szkoła oferuje pełną gamę kółek zainteresowań, od kółka inżynieryjnego, poprzez koło samochodów rakietowych aż do kółka drobiowego (Poultry Society, mają bardzo fajny krawat!).

Po drugie: sport. W szkole, na początku każdego trymestru wybiera się sport, który się ćwiczy pod okiem naprawdę wielu świetnych trenerów. Chlubą szkoły jest np. trener skoku wzwyż, który miał 13 miejsce na Mistrzostwach Świata w Daegu 2011.

Kolejnym mocnym punktem szkoły jest położenie - Londyn. Chyba w całej Europie nie ma bardziej wielokulturowego miasta. Szkoła, mimo tego, że leży w bardzo cichej i spokojnej dzielnicy, jest wbrew pozorom bardzo blisko centrum (15 minut). Chyba nie muszę więc pisać, gdzie się wybieramy podczas weekendów?

Internat: ludzie są absolutnie wspaniali. Z absolutnie każdym da się porozmawiać, pożartować, czyli ogólnie spędzić czas w dobrym towarzystwie. Jestem niesamowitym farciarzem, że udało mi się tutaj przyjechać. Dziękuję za to bardzo Towarzystwu i życzę absolutnie wszystkim takiej szkoły!

Maciej Maruszczak 2008–2010

Ludzie, nie będę owijał w bawełnę — złapałem Pana Boga za nogi, że tutaj trafiłem! Nie potrafię sobie wyobrazić lepszego miejsca do nauki — Dulwich College to miejsce do którego chcecie się dostać! Jest to prywatna szkoła męska, znajduje się ona w południowym Londynie — dostatecznie daleko od centrum, by się uczyć w cichym i spokojnym miejscu, ale i dostatecznie blisko, by być przy parlamencie w 15 minut. Szkoła zapewnia wymarzone warunki do nauki — w Polsce w życiu nie widziałem takich laboratoriów. Doświadczeń nie przeprowadzamy na papierze jak to było w Polsce, lecz każdy uczeń ma zapewniony dostęp do sprzętów jakie jest tylko w stanie sobie wymarzyć. Dotyczy to wszystkich przedmiotów ścisłych — fizyki, chemii, biologii, informatyki itp. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z przedmiotami humanistycznymi, ale wiem, że oprócz standardowego omawiania lektur i rzeczy, które są przerabiane w Polsce, jest bardzo dużo spotkań i dyskusji z różnymi postaciami — pisarzami, profesorami filozofii. Dulwich College zapewnia niewyobrażalną gamę zajęć pozalekcyjnych, zaczynając od chóru, teatru (w prawdziwym teatrze!), przez masę kółek z każdego przedmiotu, kursów językowych, gier, sportów, po Combined Cadet Force (organizacja paramilitarna). Wychowanie fizyczne również jest na imponującym poziomie — uczeń na początku roku wybiera sobie jedną dyscyplinę sportową, którą chce uprawiać (w późniejszym okresie można ją zmienić) i tę dyscyplinę trenuje pod okiem świetnych nauczycieli wychowania fizycznego, którzy układają treningi dopasowane do każdego ucznia osobno. Wybór sportów jest ogromny — piłka nożna, koszykówka, badminton, tenis, pływanie, szermierka, rugby, golf, i to tylko niektóre z możliwości. Ponadto uczniowie mają dostęp do siłowni, sali gimnastycznej i pływalni również po lekcjach; jeśli tylko mają ochotę, mogą z nich korzystać do woli. Warunki zakwaterowania są bardzo dobre, house masterzy dokładają wszelkich starań, żeby uczniom żyło się jak najlepiej. W razie jakiejkolwiek potrzeby zawsze można się do nich zwrócić o pomoc. Daję 10/10 i dziękuję UWC, że dało mi szansę nauki w takim miejscu. Zrobię wszystko by ją maksymalnie wykorzystać. Wszystkim życzę dostania się do takiej szkoły!

Dulwich College


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672