mapa witryny  

UWC Atlantic — Relacje

Paula Bogutyn 2008–2010

Myślę, że teraz, po prawie miesięcznym pobycie w Atlantic College, jestem w stanie obiektywnie opisać moje wrażenia — bez szaleńczego entuzjazmu, który był na początku. Tylko mówiąc szczerze moja dzisiejsza opinia na temat AC nie różni się aż tak bardzo od tej z pierwszych dni. Jestem zachwycona tą szkołą! Na początku oczywiście samo miejsce — zapiera dech w piersiach! Fakt, że szkoła to średniowieczny zamek z morzem w tle i pięknymi ogrodami już jest wystarczający, żeby ją polubić. Ale wiadomo, że nie to jest najważniejsze (choć nie ukrywam, że bardzo przyjemnie uczyć się w takim miejscu).

Moje pierwsze dwa tygodnie polegały na wstępie do życia w AC — „induction period”. Codziennie były różne zajęcia zapoznawcze z programem akademickim, serwisami, zajęciami (»activities«). Spacer po kampusie i początkowe nieudolne próby niezgubienia się w zamku...

Pojechaliśmy też na krótki obóz (w zasadzie biwak), który trwał jeden weekend. I chociaż było lodowato, wszyscy byliśmy cały czas zmęczeni i na dodatek przeziębiłam się, to był to czas, kiedy udało nam się świetnie zintegrować i poznać się jeszcze lepiej.

To jest kolejna wspaniała rzecz w AC: minął dopiero miesiąc, a nam się wszystkim wydaje, że znamy się już bardzo długo. Wykreowały się już pierwsze przyjaźnie. To niewiarygodne, że po tak krótkim czasie udało się nam tak dobrze poznać. Choć początki nie były takie łatwe. Wszyscy zadręczaliśmy się tym, że po standardowym „Jakie wybierasz przedmioty? Jakie »activities«?” nie było o czym rozmawiać. W głowie pusto i żadnego tematu! Ale minął pierwszy tydzień, przyzwyczailiśmy się bardziej do siebie i problem się rozwiązał. Teraz zdarza się nam siedzieć i rozmawiać na temat najdziwniejszych rzeczy o najdziwniejszych porach (najlepszy przykład z wczoraj, kiedy siedziałam z grupą znajomych do 4 nad ranem rozmawiając o duszy, równości płci, stereotypach i wielu innych rzeczach... było bardzo ciekawie!)

Więc jeśli chodzi o ludzi tutaj, to jestem zachwycona, choć nie spodziewałam się niczego innego. Tylko zaskoczył mnie fakt, że osób takich jak ja — po prostu Polka mieszkająca całe życie tylko w Polsce — jest niewiele. Ale to jest w zasadzie logiczne: osobom, które mieszkały w różnych krajach łatwiej się przystosować, są bardziej otwarte, dlatego, że są przyzwyczajone do różnorodności.

A teraz trochę o przedmiotach: mój pierwszy wybór to HL French for Progressors, History of Europe, Biology i SL English A1, Math Studies, Political Thought. Z tym, że zastrzegłam na samym początku, że biologia jest tylko na próbę. W ten piątek rozmawiałam już z moim tutorem - jutro zmieniam biologię (muszę tylko porozmawiać z wicedyrektorem do spraw akademickich) na, prawdopodobnie, English A1 HL. To będzie nie lada wyzwanie, ale wolę pomęczyć się na początku z angielskim niż katować się całe dwa lata z biologią. Ale nie żałuję, bo to było ciekawe doświadczenie. Zupełnie inaczej nauczany przedmiot niż w Polsce. Co do reszty przedmiotów, to jestem bardzo zadowolona z wyboru. Historia jest super, angielski też, Political Thought kreatywne i wymagające — bardzo mi się podoba. Math Studies to spełnienie marzeń! Dla kogoś takiego jak ja, nielubiącego matmy, to idealny przemiot! Tylko francuski jest trochę nudny, bardzo prosty. Ale staram się rozmawiać z Frankofonami i mam nadzieję, że francuski się w ten sposób zbalansuje.

Ach, praca społeczna! Zajmuję się dokładnie tym, czym chciałam i zdecydowanie jest to NAJLEPSZA PRACA SPOŁECZNA NA ŚWIECIE! EMC — Extra-Mural Centre. Generalnie polega to na kreatywnej pracy z grupami dzieci i młodzieży (czasami niepełnosprawnymi fizycznie lub umysłowo), które do nas przyjeżdżają. Wprawdzie najpierw muszę spędzić cały pierwszy rok na różnych treningach, ale cieszę się, bo gdyby nie ta praca społeczna, to nigdy nie zapisałabym się na kurs wspinaczki, kajakowania czy strzelania z łuku. Po pierwszym roku będę instruktorem w tych dziedzinach i cały drugi rok to bezpośrednia praca z dzieciakami. Więc będę w swoim żywiole! I tak mi na razie życie płynie. Choć zajęcia mam dopiero drugi tydzień. Tak naprawdę zaczęły się dopiero 24 września, więc atmosfera jest wciąż wyluzowana. I pewnie taka będzie do końca semestru, jak nie roku.

Za to, patrząc na drugorocznych, w przyszłym roku będzie zupełnie inaczej...

Co do drugorocznych: z Bartkiem mamy bardzo dobry kontakt, pierwszego dnia oprowadził mnie po całym kampusie, doradza mi jeśli tego potrzebuję i mogę na niego liczyć. Cieszę się, bo dobrze mieć takie wsparcie "jakby co". Na koniec pragnę podziękować całemu Zarządowi Polskiego Komitetu UWC. Dostałam od Was ogromną szansę i mam zamiar wykorzystać ją w stu procentach. Dziękuję, że wybraliście mnie na uczennicę Atlantic College. Bo pobyt tutaj, to nie tylko wspaniały okres w mojej młodości. Już teraz wiem, że po AC mogę z łatwością zrobić kolejny, dalszy krok na jakiś bardzo dobry uniwersytet, który może mi zapewnić świetlaną przyszłość. Ale wiem też, że to wszystko zależy ode mnie. Ile pracy w to włożę, tyle zwróci mi się w postaci korzyści.

 


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672