mapa witryny  

Li Po Chun UWC — Relacje

Michał Mokrzycki 2011–2013

Nigdy nie przypuszczałem, że będzie mi dane uzyskanie takiej szansy, jaką jest kontynuowanie nauki w Hongkongu. Podczas trwania eliminacji na miejsca stypendialne na lata 2011–2013 postanowiłem wybrać szkołę, która znajdowałaby się jak najdalej od mojego domu. Może to i prawda, iż nie byłem do końca świadomy na co się piszę, ale zupełnie nie żałuję tej decyzji. Udało mi się więc uzyskać miejsce w Li Po Chun UWC of Hong Kong.

Już od pierwszego momentu, kiedy wsiadłem do samolotu wiedziałem, że to co mnie czeka „na drugim końcu świata” będzie czymś zupełnie nowym, czymś co zupełnie odmieni moje życie. Na lotnisku przywitała mnie dwójka drugorocznych uczniów, po czym udaliśmy się w długą podróż do LPC.

Pierwszą rzeczą, która dość mocno mnie zaskoczyła była pogoda. Wydaje mi się, że w Polsce nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłem. Wysoka temperatura oraz wilgotność powodują, iż ma się wrażenie przebywania w saunie parowej. Chyba lepiej nie da się tego opisać.

Po przyjeździe do szkoły zostałem zaprowadzony do mojego nowego pokoju, umieszczonego w najdalej oddalonym od bramy głównej budynku nr 4. Muszę przyznać, iż trochę obawiałem się poznać moich nowych współlokatorów. Jak się potem okazało zupełnie niepotrzebnie. Dzielę pokój z dwoma kolegami z Hongkongu oraz jednym z Ugandy. Może się wydawać, że 4 osoby w pokoju to dużo, lecz miejsca jest tyle, że dla każdego w zupełności wystarcza.

Po zapoznaniu się z nowymi współlokatorami, zostałem zabrany na wycieczkę po szkolnym kampusie. Rzeczą odróżniającą szkoły UWC od polskich szkół, poza możliwością poznania ludzi z całego świata, jest bardzo przyjacielskie nastawienie uczniów. Podczas mojej, krótkiej wycieczki byłem zatrzymywany przez wszystkich przechodzących obok mieszkańców kampusu, chcących mnie poznać i zamienić ze mną kilka słów. Cała ta sytuacja uświadomiła mi, jak dużo szczęścia miałem, że znalazłem się w tak wspaniałym miejscu.

Podczas pierwszego tygodnia, po przyjeździe reszty uczniów, rozpoczęliśmy tydzień zapoznawczy, przygotowany specjalnie dla nas, zaczynających naukę, przez drugorocznych uczniów. Poza niezliczoną ilością wycieczek po Hongkongu, zadań i gier integracyjnych, mieliśmy również okazję opuścić ogromne i zatłoczone miasto jakim jest Hongkong i udać na jeden z licznych półwyspów, w celu umacniania więzi z innymi uczniami na łonie natury. Muszę przyznać, iż mimo ogromnego upału i napiętego planu zajęć, była to na prawdę udana wycieczka.

Po zakończonym tygodniu zapoznawczym, rozpoczęliśmy lekcje. Każdy z nas zaczął uczęszczać na 6 przedmiotów, które wybrał sobie podczas wakacji. Do ciekawszych, które wybrałem na pewno należy mandaryński od podstaw. Pomimo tego, że jest to nauka obcego języka od samego początku, jest on niezwykle trudny. Wreszcie zrozumiałem, że chiński nazywany jest najtrudniejszym językiem świata nie bez powodu.

Lekcje prowadzone są bardzo ciekawie. W ich trakcie możemy korzystać z własnych komputerów, co jest kolejnym aspektem odróżniającym LPC od polskich szkół. Nauczyciele są bardzo pomocni i wyrozumiali. Zdają sobie sprawę z tego, iż nie wszyscy jesteśmy w stanie płynnie mówić po angielsku. Nie zmienia to faktu, iż nadal wiele od nas wymagają.

Po kilku tygodniach spędzonych na miejscu, wiem na pewno, że jeszcze bardzo niewiele wiem o tej szkole i o uczniach do niej uczęszczających. Być może nigdy wszystkiego się nie dowiem. Pokazuje to jednak, jak bardzo różnorodną, niezwykłą i oryginalną szkołą jest Li Po Chun UWC. Warto było podjąć wyzwanie i tu przyjechać.

 


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672