mapa witryny  

Red Cross Nordic UWC — Relacje

Kaja Jędrzejowska 2013–2015
Maja Kabus 2014–2016

Maja Kabus 2014–2016

United World College Red Cross Nordic to moja szkoła marzeń. Nauczyciele są sympatyczni, wielkim plusem jest to, że możesz się z nimi spotkać o dowolnej porze dnia, bo cały czas są na kampusie. Nauka staje się duuużo przyjemniejsza, kiedy uczysz się tylko kilku wybranych przedmiotów, zgiełk miasta nie przedostaje się przez okna, możesz posiedzieć nad fiordem, albo pochodzić po okolicznych górach. Na początku i na końcu roku szkolnego, kiedy jest ciepło, można też pływać kajakami albo kanoe, popularnym sportem są... skoki do fiordu! Poza tym, mamy całe mnóstwo ciekawych zajęć, specjalnych dni i świąt, jak indyjskie Diwali czy chińskie święto końca jesieni – mieszanka kulturowa robi swoje. W pokoju mieszkam z Norweżką, Bułgarką, Swazilandką i Kenijką, wśród moich przyjaciół są np.: Paragwajka (w tej chwili – przerwa listopadowa – ze mną w Polsce), Kostarykanka, Etiopka, Zachodniosaharyjka, Salwadorka, Ugandyjczyk i Tybetańczyk. Jest to coś... innego. Okazuje się, że różnice między Europejczykami są tak naprawdę marginalne, a inne spojrzenia na życie mogą być kompletnie różne od naszych. Sprawdza się znane powiedzenie, że podróże kształcą. Za to nie dziwi mnie już widok Afrykańczyka czy Azjaty na polskich ulicach. O znacznym polepszeniu angielskiego nie wspominając. Język był zresztą dla mnie przedmiotem największych obaw przed wyjazdem. Bałam się, czy jestem w stanie dogadać się po angielsku, jeśli i z polskim mam problemy, ze względu na mój słuch. Jednak, moja historia tylko potwierdza, że UWC są naprawdę dla KAŻDEGO.

Ostatnio współorganizowałam Global Concern Humanitarian Day, poświęcony dzieciom w konfliktach zbrojnych i było to naprawdę przejmujące doświadczenie. Musiałam się też nauczyć, że tutaj takie aktywności, jak warsztaty, wykłady czy dyskusje wyglądają inaczej. Na przykład, w ramach warsztatów może być wszystko – jak budowa wieży z makaronu spaghetti albo z gazet. Dodatkowo, byłam na letnim kursie angielskiego, organizowanym przez RCN. Jak dotąd, jest to jedno z moich najlepszych wspomnień z Norwegii, zwłaszcza kilkudniowy pobyt na wyspach Vaerlandet. Lato w Norwegii jest niesamowicie słoneczne, dni są bardzo długie, nie mówiąc o licznych sportach, które uprawialiśmy i wspaniałych wrzosowiskach. A dlaczego należy wybrać właśnie RCN spośród innych szkół? Bo to właśnie NORWEGIA! Widziałeś kiedyś norweskie fiordy, zorze polarne czy kompletnie dzikie góry? Czy wiesz, jak czyste jest prawdziwe powietrze? Jak dużo można zrobić w ciągu dnia i jak mało snu tak naprawdę potrzebujemy? Jak ciekawa staje się fizyka, kiedy co tydzień robisz eksperymenty? To musisz zajrzeć do Red Cross Nordic. Przygody życia czekają!

Kaja Jędrzejowska 2013–2015

Od momentu, w którym dowiedziałam się o otrzymaniu stypendium w UWC RCN do właściwego przyjazdu do szkoły minęło bardzo wiele dni. Przez cały ten czas zdążyłam porozmawiać z kilkoma drugorocznymi, jak również osobami, które już ukończyły tą szkołę, co dało mi pewne wyobrażenie, czego mam się spodziewać. Od samego początku RCN College wydawał mi się uroczym miejscem, jednak przyjeżdżając tutaj okazało się, iż miejsce to jest dużo bardziej niesamowite niż byłam w stanie sobie wyobrazić!

Moja przygoda rozpoczęła się już na lotnisku w Bergen — przylatując wcześnie rano, byłam tam jedną z pierwszych osób. Na miejscu czekał na nas „komitet powitalny” składający się z Barbary — jednej z osób koordynujących życie w collegu — oraz mojego drugorocznego — Marcina Jerzewskiego. Nigdy nie zapomnę jak szybko udało mi się nawiązać znajomość z osobami z różnych krańców świata. Pod koniec dnia, wypełnionego radosnym oczekiwaniem i wycieczką do Bergen, siedząc w autobusie i rozmawiając o tym, co może na nas czekać, gdy w końcu dotrzemy do szkoły, wydawało się, iż znamy się nawzajem od kilku tygodni, a nie zaledwie od paru godzin!

Wjeżdżający na teren kampusu autobus został powitany przez naszych drugorocznych — wszyscy stali z flagami, śpiewali i starali się wyłowić swoich nowych współlokatorów z tłumu wiwatujących osób. To właśnie ten moment uważam za jeden z najlepszych w moim życiu. Nigdy nie zapomną atmosfery i uczuć, które towarzyszyły mi przekraczając próg RCN College, widoku niesamowitych ludzi oczekujących od kilku godzin na nasz przyjazd, autentycznie szczęśliwych ze spotkania z nami.

W ciągu pierwszych kilku dni, czy cudownego tygodnia powitalnego, zorganizowanego dla nas przez nauczycieli we współpracy z drugorocznymi, miałam okazję wypróbować kilka zajęć, jakie oferuje nam szkoła. Kajaki, czółna, kąpiele we fjordzie, wspinaczka górska, wycieczki górskie, łucznictwo czy wspinaczka linowa to tylko niektóre z szerokiego pasma pozalekcyjnych możliwości zapewnianych przez RCN. Kampus, położony bezpośrednio nad fjordem i otoczony całkiem wysokimi górami jest wręcz idealnym miejscem na przebywanie blisko natury, naukę i poprawienie kondycji fizycznej. Wszystko to odbywa się w przyjaznej atmosferze, w obecności innych osób dzielących wspólne pasje.

Jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy, które spotkały mnie podczas ostatnich dwóch tygodni była właśnie możliwość poznania i zaprzyjaźnienia się z osobami pochodzącymi z zupełnie różnych stron świata, mających zupełnie odmienną kulturę, religię czy przekonania. Jednak te bariery jak dotąd jeszcze nigdy nie okazały się przeszkodą — wszyscy dzielimy podobne pasje i zainteresowania, więc w każdej sytuacji możemy odnaleźć wspólny język.

Nasz kampus składa się z 5 osobnych domów. W każdym z nich jest 8 pokoi, w każdym pokoju 5 osób. Szczerze mówiąc na początku trochę obawiałam się mieszkania w tak dużym pokoju, jednak szybko okazało się to zupełnie niepotrzebnie! Mieszkamy w bardzo międzynarodowych pokojach — moje współlokatorki pochodzą z Niemiec/Norwegii, Szwecji, Bośni i Ugandy. Muszę przyznać, że mimo wielu różnic dogadujemy się bardzo dobrze!

Drugoroczni są dla nas wielką pomocą. Każdy z nich stara się nas wspierać, wdrażać w pełne życie kampusu, od czasu do czasu udzielając rad i wskazówek, tak bardzo potrzebnych niedoświadczonym pierwszorocznym. Każdym z nas opiekuje się więc nie tylko nasz doradca akademicki, ale również nasi „osobiści” drugoroczni i niezastąpione współlokatorki.

Stosunki z nauczycielami też bardzo odbiegają od tego, czego można się spodziewać. Do każdego zwracamy się po imieniu. Wspólnie jemy kolacje w jadalni czy bierzemy udział w wycieczkach i szkolnych imprezach.

Po intensywnym tygodniu powitalnym przyszła w końcu pora na właściwe rozpoczęcie roku szkolnego. Przyjeżdżając tutaj, wiedziałam już jakie przedmioty będę chciała wybrać. Mimo to, wzięłam udział w wielu spotkaniach z nauczycielami, które miały pomóc niezdecydowanym uczniom dobrać jak najlepszą kombinację przedmiotów współgrającą zarówno z zainteresowaniami jak i planami na przyszłość. Ja zdecydowałam się na biologię, chemię i matematykę na poziomie rozszerzonym oraz literaturę i język angielski, „environmental systems and societies” i hiszpański na poziomie podstawowym. Jako dodatkowy przedmiot, wykraczający poza system IB, każdy uczeń bierze udział w lekcjach poświęconych norweskiej kulturze, historii i językowi. Jak na razie, mogę bez zawahania stwierdzić, że moja kompozycja zajęć wydaje się idealna! Lekcje prowadzone są w bardzo różnorodny sposób, a nauczyciele starają się dobrać sposób nauczania jak najbardziej odpowiedni do omawianego tematu. Mimo, że lekcje trwają aż 70 minut, jak na razie nikt się nie nudzi!

Kolejną inicjatywą, o której wiedziałam już wcześniej, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo jest rozwinięta, była wymiana z polską szkołą dla niewidomych w Laskach pod Warszawą. Już teraz wiadomo kto zaangażuje się w cały program. Co więcej Marcin, we współpracy z Pauliną (nauczycielką matematyki pochodzącą z Polski), organizują cotygodniowe kursy języka polskiego, w których oczywiście biorę udział! Jedną z przyjemniejszych rzeczy, które przytrafiły mi się podczas ostatniego weekendu, było spotkanie zaskakująco dużej liczby osób, chętnych poświęcić sobotnie popołudnie na naukę języka polskiego! Oprócz tego organizowane są zajęcia z Goal Ball czyli zawodów sportowych dla niewidomych.

Z całym przekonaniem przyznaję, że nigdy nawet nie wyobrażałam sobie, że dostanę szansę bycia częścią tak niesamowitej społeczności, jak ta, tutaj, w UWC RCN. Jestem pewna, iż kolejne miesiące przyniosą mi jeszcze więcej radości, nowych wrażeń i przeżyć, a czas spędzony w szkole, będzie przygodą, którą zapamiętam na całe życie!

 


przewiń do góry

Numer KRS: 0000128672